Czasem bez celu czyli przed siebie

motoryzacja (3)Pamiętam jak czy może kiedy kupiłem mój pierwszy w życiu samochód. Było to no już ładne kilkadziesiąt lat temu. Był to czas zmiany ustroju, ja akurat po szkole ze świeżo zdobytym prawem jazdy. Po ulicach wtedy jeździły samochody, ale było ich mniej i wyglądały zupełnie inaczej niż teraz. Na naszych drogach królował jeszcze mały fiat, zdarzały się też duże fiaty, polonezy, a samochodów zagranicznych było jak na ;lekarstwo i widok każdego robił wielkie wrażenie. Wyjątek oczywiście stanowiły mercedesy beczki, które rządziły na taksówkarskich postojach. Takie były wtedy samochody. Ja pamiętam, ze też kupiłem sobie mój pierwszy w życiu samochód. Nie będę zdradzał marki, nie mniej nie została przeze mnie jeszcze dzisiaj wymieniona.
Tak jak napisałem, byłem wtedy młodym, nie doświadczonym kierowcą, który musiał nabyć szlify w jeżdżeniu. Nie było wtedy ani takich korków jak teraz, a i ogólnie jeździło się dużo łatwiej. Pamiętam jak dzisiaj. Zawsze czekałem do wieczora, a w zasadzie nocy i kiedy miałem już pewność, że na drodze jest względnie pusto wyjeżdżałem na ulice. Często się zdarzało tak, że jeździłem zupełnie sam. Ulice były puste i żadne inne samochody po nich nie jeździły. Z czasem mi się to znudziło i zacząłem wyjeżdżać coraz częściej i przede wszystkim wcześniej. Teraz już od kilkudziesięciu lat jeżdżę normalnie nie mając żadnego stresu, kiedy przejeżdżają obok inne samochody. One jadą, ja jadę, droga jest wspólna i wszyscy musimy się na niej zmieścić i co najważniejsze poradzić.